Posty

Rozdział IV: If only..

Dźwięk budzika przeszył błogą ciszę, jaka panowała o 6.00 rano. - Araaai. Wyłącz to ustrojstwo, bo przysięgam, że dziś skończy swój nędzny żywot . -powiedziała Lizz z twarzą w poduszce. Dziewczyna z jękiem niezadowolenia wstała i wyłączyła budzik, zrzucając po drodze wszystko z szafki nocnej. Przetarła oczy wierzchem dłoni i rozejrzała się po pokoju. - Czy ty wczoraj, kiedy spałam zrobiłaś tu jakąś dziką imprezę?! -ożywiła się widząc dookoła opakowania po popcornie i napojach. - Tak tak możesz przepisać to wypracowanie.. Hrrr... .-Lizz chrapała znów jak małe dziecko. - Elizabeth Merry Lowe ! -krzyknęła Arai nie dowierzając. - Co? Coo?..! - zerwała się z poczochranymi włosami i rozmazanym tuszem. Arai zaśmiała się i zaczęła pakować śmieci do plastikowego worka. - Jeżeli Clara wparuję tu teraz, to mam z głowy weekend, więc lepiej wstawaj jeżeli mam Ci pomoc z tym przystojniakiem na imprezie.. -uniosła brwi i patrzyła na nią wymownie. -... musisz tam być! -wstała gwałt...

Rozdział III: Broq

Uczucie zapadnia się w sobie. Zmiana perspektywy, sposobu rozumowania. Zmiana priorytetów. Zmiana światów. A przede wszystkim bezgraniczny szacunek i oddanie, które dopiero tu, można poczuć do Stwórcy. Całe Królestwo było wypełnione uczuciem dobroci i miłości. Wszystkie te uczucia przytłoczyły Strażnika z taką siłą, że ugiął się w pół, opierając dłonie na kolanach. Przeskok między tamtym, zimnym i materialnym światem, i tym, ciepłym i bezpiecznym, był ogromny. - Już dobrze . -usłyszał miękki głos. - Lada chwila straż zaprowadzi cię do twojego anioła prowadzącego. Anielica służebna pochylała się nad nim troskliwie. - Witaj Lilian . -wyprostował się odrzucając jej rękę od swojego ramienia. - Witaj Briok. -odparła. - Przecież wiesz, że nie znoszę kiedy mnie tak nazywasz . -w jego oczach zatańczyły ogniki. - Oczywiście, że wiem ! -uśmiechnęła się szeroko na jego słowa. Lilian była niezwykle piękną i irytującą istotą. Jej zawsze nienagannie ułożone włosy i jasna c...

Rozdział II: Dream

Popołudniowe słońce malowało piegi na nosie małej Arai. Zawsze odważnie patrzyła w światło mimo to, że za każdym razem marszczyła czoło od intensywności promieni. Jak co niedzielę, park był wypełniony ''wysepkami'' z koców, do których co raz przebiegały dzieci. Drzewa rzucały długie cienie, a w powietrzu było czuć rodzinną atmosferę. Bezchmurne niebo nigdy nie było tak niebieskie, jak tego dnia. A czas nigdy nie płynął tak wolno. Spokój i szczęście jakim emanowało to miejsce na zawsze zostawały w pamięci. To było jak ta chwila, którą jak wspomnienie z dzieciństwa czule pielęgnuje się w podświadomości, aby przypadkiem nie puścić go w zapomnienie lub żeby nie zakrzywić jego obrazu. Na kwiecistym kocyku były rozłożone różne piknikowe smakołyki, za którymi Arai wręcz przepadała. Marchewkowe babeczki, truskawki w czekoladzie i małe kanapeczki, koniecznie bez skórki. Ona sama, skakała po stopniach fontanny chlapiąc wszystkich dookoła. Śmiała się przy tym rozkosznie,...

Rozdział I: Run

     ,,Nie tam, Arai. Nie dzisiaj.'' Dziewczyna zatrzymała się i wyjęła z uszu swoje sportowe, niebieskie słuchawki i otarła czoło wierzchem dłoni. Czuła mocne palenie w płucach po długim wysiłku. Podniosła głowę i ogarnęła wzrokiem okolice. Było nadzwyczajnie cicho. Za cicho jak na tą porę. Codziennie w tych stronach witał ją śpiew ptaków i wiatr poruszający zielonymi koronami drzew. Przed nią wiła się wąska dróżka, która zachęcała do dalszej drogi. Jej trasa do biegania prowadziła przez pagórki i zakręcała ostro, znikając w lesie. Dziewczyna odwróciła się, żeby popatrzeć jak co dzień, dumnie w dół wzgórza, które pokonała setny raz. Zerknęła na wyświetlacz telefonu, żeby sprawdzić godzinę: 17.39 Rzuciła ostatnie spojrzenie dróżce przed sobą i po chwili wahania zawróciła. Szła spokojnym krokiem, normując oddech. Obserwowała czubki zakurzonych butów zastanawiając się, czy nie wariuje. Czym niby przejęła się jej podświadomość..? Rzadko kiedy ignorowała przeczuc...

Prolog: Beginning

   ,, Na początku nie było nic Stwórca powołał ich drugiego dnia Najczystsze duchy Mieli strzec pierwszych ludzi ... Pokusa zaowocowała grzechem Widzieli ich kruchość i wątłość Byli świadkami ich upadku Poczuli litość do ludzi I ta litość oraz miłość  Pozostała na zawsze w ich naturze.''       Byli jak nieograniczona światłość. Tchnienie siostry Słońca. Piękne świetliste istoty stworzone, aby Mu służyć. Rozpraszające mrok i chłód. Tworzył je z cząstki siebie, a potem dzielił na pół. Pierwszą połową byli Strażnicy. Drugą były ludzkie dusze. Jednak mimo iż Pan je rozdzielał one nadal były częścią siebie. Żadna uciecha nie mogła wypełnić tej pustki z powodu braku siebie obok.  Pan jednak nigdy więcej nie pozwolił ludziom na łaskę widzenia swoich stróżów. Strażnicy Dusz opiekowali się nimi, lecz z ukrycia. Istnieją na wyższym szczeblu podświadomości. Jednym z wielu szczebli. A zepsute, ziemskie połówki stworzenia eg...

Wstęp

   Wspaniałość ludzkiego ciała jest niesamowita. To idealne połączenie i współpraca wszystkiego, z czego się składamy. Czy wiedziałeś o tym, że abyś mógł się uśmiechnąć, musisz użyć 17 różnych mięśni? Każdy dokładnie wie, co i kiedy ma robić. Nie musisz się nad tym zastanawiać. Ciało wie, kiedy ma zaczerpnąć porcję świeżego powietrza. Instynkty bronią przed potencjalnym zagrożeniem, a umysł pozwala znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji. Więc skoro cielesna istota jest tak niezwykła, to jak cudowna jest dusza? Najczystsze tchnienie, delikatnie i niewinne, falujące jak wiatr. Nie odczuwa bólu, głodu, nie ma ograniczeń bytu. Dusza to część człowieka, której nigdy w pełni nie zrozumieliśmy.      Większość ludzi nie wierzy w inny świat niż cielesny. Przyziemne zajęcia i cele przysłaniają im możliwość szerszego pojmowania rzeczywistości. Czy to znaczy, że całe to ''zamieszanie'' z życiem nie ma sensu? Na końcu po prostu znikamy? Wersji jest tyle, ile pomysłodawców. Al...