Rozdział III: Broq
Uczucie zapadnia się w sobie.
Zmiana perspektywy, sposobu rozumowania.
Zmiana priorytetów.
Zmiana światów.
A przede wszystkim bezgraniczny szacunek i oddanie, które dopiero tu, można poczuć do Stwórcy.
Całe Królestwo było wypełnione uczuciem dobroci i miłości.
Wszystkie te uczucia przytłoczyły Strażnika z taką siłą, że ugiął się w pół, opierając dłonie na kolanach.
Przeskok między tamtym, zimnym i materialnym światem, i tym, ciepłym i bezpiecznym, był ogromny.
-Już dobrze. -usłyszał miękki głos. -Lada chwila straż zaprowadzi cię do twojego anioła prowadzącego.
Anielica służebna pochylała się nad nim troskliwie.
-Witaj Lilian. -wyprostował się odrzucając jej rękę od swojego ramienia.
-Witaj Briok. -odparła.
-Przecież wiesz, że nie znoszę kiedy mnie tak nazywasz. -w jego oczach zatańczyły ogniki.
-Oczywiście, że wiem! -uśmiechnęła się szeroko na jego słowa.
Lilian była niezwykle piękną i irytującą istotą. Jej zawsze nienagannie ułożone włosy i jasna cera dodawały uroku służebnej. Za każdym razem, kiedy wzywali młodego Strażnika do Królestwa w jakiejś niecierpiącej wagi sprawie, witała go ze sztucznym uśmieszkiem.
Zignorował jej zaczepkę i rozejrzał się dookoła. Pomieszczenie było prawie puste.
Nie stały tam żadne sofy i biurka do pracy, jak w innych pomieszczeniach.
-Coś nie tak? Dlaczego teraz mnie wzywają? -zapytał.
-Pewnie jak zwykle, spóźniasz się z raportami, Briok. -zaczęła iść w kierunku drzwi.
-Zapomniałaś już najwidoczniej jak to jest być tam i dzielić z nimi wszystkie emocje! -krzyknął za nią.
Broq westchnął.
Lilian miała jednak rację.
Nienawidził dzielić się czymkolwiek, związanym z Arai.
To była tylko ich sfera..
Wszystko z nią związane było zarezerwowane dla Strażnika.
Dlatego też jego część Kroniki zazwyczaj nie zawierała zbyt wielu informacji, oprócz tych najważniejszych.
Zawsze odwlekał czynność, jaką jest uzupełnianie Kroniki Strażników i robiąc to na ostatnią chwilę, ściągał na siebie upomnienia ze strony innych.
Do sali wszedł Anioł zastępów z bocznej Straży. Skrzyżował wzrok ze Strażnikiem Duszy i kiwnął na niego zawracając do wyjścia.
Idąc długim korytarzem, Broq podziwiał, jak zawsze, niesamowite obrazy, rzeźby i zdobienia.
Skromność pomieszczeń równała się tu zeru. Wszędzie panował przepych, a złoto zdawało się spływać ze ścian.
Wyprzedził strażnika i pchnął wielkie, drewniane drzwi.
Jego wzrok spoczął na rozbudowanym biurku.
Było zastawione stosami książek i zapisanych pergaminów, za którym siedział pochylony nad piórem Anioł Kronik o siwych włosach i ciepłym uśmiechu.
-Witaj mój drogi Strażniku! -odparł nadal nie przestając pisać. -Dawno cię u mnie nie było.
-Wybacz Mitch. -odpowiedział, zamykając drzwi. -Wiesz jak nie znoszę tego robić.. -podszedł do okna, z którego roztaczał się widok na Królewskie Ogrody.
-Rozumiem. -Anioł Kronik zdjął okulary i spojrzał na Strażnika. -Ale mnie także rozliczają ze wszystkiego, przyjacielu. Nade mną jest jeszcze wielu.
Broq pokiwał głową i usiadł obok, biorąc po drodze pióro.
Długo patrzył na czystą kartę Kroniki.
-Im dłużej rozmyślasz, tym dłużej jesteś dalej od twojej Duszy. -siwowłosy anioł stal za nim wskazując na kartkę.
-Denerwuję się, gdy jest sama. -wlepiał wzrok w blat.
-Rozumiem.. -zamyślił się. -Wiesz, ostatnio zauważyłem, że ona jest dla ciebie..
-Witam moich ulubionych skrzydlatych! -do pomieszczenia wpadł Strażnik Duszy. Jego ciemne włosy gryzły się z zielonymi tęczówkami.
Wszystkie kartki wraz z podmuchem jaki ze sobą przyniósł, pofrunęły każda w inną stronę.
Anioł Kronik nawet nie drgnął.
-Daimonie, czy mógłbyś dowartościowywać się w mniej bałaganiący sposób? -zapytał.
-Mitchell, lepsze już było z tym, czy moja Dusza opiekuję się mną czy ja nią. Z wiekiem tracisz humor. -wyszczerzył się w uśmiechu.
-Grzeczniej. -warknął poirytowany Broq.
-Nie widzę takiej potrzeby.. -zielonooki Strażnik obszedł go dookoła patrząc odważnie w oczy.
- Mitch, dlaczego mnie wezwałeś? Nie jestem ostatnim, który późno składa raport.. -Broq zabrał się za zbieranie papieru z podłogi, nadal ignorując przeciwnika.
Mitchell spojrzał na Daimona wymownie.
-Okej, już się usuwam.. -Daimon złapał Kronikę, pióro i zniknął za drzwiami.
-Broq słuchaj, chciałem cię ostrzec. -starannie dobierał słowa.
-Ostrzec mnie..? -zmarszczył brwi. -Przed czym?
-Przed samym sobą. -patrzył prosto w oczy Strażnika. -Jesteś jeszcze młody. Nie wiesz ile Strażników Duszy zostało strąconych przez własną głupotę..-powiedział na wydechu.
Prowadzący widząc zmieszanie przyjaciela dodał:
-Jeżeli jej ulegniesz, stracisz wszystko.
Łącznie z Duszą. Rozumiesz..?
Żeby nie stracić Arai, musisz być Strażnikiem. Nie Broq'iem. -powiedział. -Ja.. Ja przeżyłem już swoje. Wiem wiele i wiele też widziałem. Nie daj swoim słabościom wygrać.
Położył rękę na jego ramieniu.
Obraz znowu się rozmył i wciągnął go w ciemność.
Kolejnym odgłosem jaki usłyszał, był spokojny oddech Arai i dźwięk uderzeń deszczu o szyby.
Briok (ang. Broq) — imię męskie pochodzenia celtyckiego, prawdopodobnie wywodzące się od irlandzkiego słowa brio- ("most") lub bretońskiego bri (godność). Patron tego imienia, św. Briok (Brieuc) jest świętym celtyckim, czczonym w Bretanii, Kornwalii i Walii.
Zmiana perspektywy, sposobu rozumowania.
Zmiana priorytetów.
Zmiana światów.
A przede wszystkim bezgraniczny szacunek i oddanie, które dopiero tu, można poczuć do Stwórcy.
Całe Królestwo było wypełnione uczuciem dobroci i miłości.
Wszystkie te uczucia przytłoczyły Strażnika z taką siłą, że ugiął się w pół, opierając dłonie na kolanach.
Przeskok między tamtym, zimnym i materialnym światem, i tym, ciepłym i bezpiecznym, był ogromny.
-Już dobrze. -usłyszał miękki głos. -Lada chwila straż zaprowadzi cię do twojego anioła prowadzącego.
Anielica służebna pochylała się nad nim troskliwie.
-Witaj Lilian. -wyprostował się odrzucając jej rękę od swojego ramienia.
-Witaj Briok. -odparła.
-Przecież wiesz, że nie znoszę kiedy mnie tak nazywasz. -w jego oczach zatańczyły ogniki.
-Oczywiście, że wiem! -uśmiechnęła się szeroko na jego słowa.
Lilian była niezwykle piękną i irytującą istotą. Jej zawsze nienagannie ułożone włosy i jasna cera dodawały uroku służebnej. Za każdym razem, kiedy wzywali młodego Strażnika do Królestwa w jakiejś niecierpiącej wagi sprawie, witała go ze sztucznym uśmieszkiem.
Zignorował jej zaczepkę i rozejrzał się dookoła. Pomieszczenie było prawie puste.
Nie stały tam żadne sofy i biurka do pracy, jak w innych pomieszczeniach.
-Coś nie tak? Dlaczego teraz mnie wzywają? -zapytał.
-Pewnie jak zwykle, spóźniasz się z raportami, Briok. -zaczęła iść w kierunku drzwi.
-Zapomniałaś już najwidoczniej jak to jest być tam i dzielić z nimi wszystkie emocje! -krzyknął za nią.
Broq westchnął.
Lilian miała jednak rację.
Nienawidził dzielić się czymkolwiek, związanym z Arai.
To była tylko ich sfera..
Wszystko z nią związane było zarezerwowane dla Strażnika.
Dlatego też jego część Kroniki zazwyczaj nie zawierała zbyt wielu informacji, oprócz tych najważniejszych.
Zawsze odwlekał czynność, jaką jest uzupełnianie Kroniki Strażników i robiąc to na ostatnią chwilę, ściągał na siebie upomnienia ze strony innych.
Do sali wszedł Anioł zastępów z bocznej Straży. Skrzyżował wzrok ze Strażnikiem Duszy i kiwnął na niego zawracając do wyjścia.
Idąc długim korytarzem, Broq podziwiał, jak zawsze, niesamowite obrazy, rzeźby i zdobienia.
Skromność pomieszczeń równała się tu zeru. Wszędzie panował przepych, a złoto zdawało się spływać ze ścian.
Wyprzedził strażnika i pchnął wielkie, drewniane drzwi.
Jego wzrok spoczął na rozbudowanym biurku.
Było zastawione stosami książek i zapisanych pergaminów, za którym siedział pochylony nad piórem Anioł Kronik o siwych włosach i ciepłym uśmiechu.
-Witaj mój drogi Strażniku! -odparł nadal nie przestając pisać. -Dawno cię u mnie nie było.
-Wybacz Mitch. -odpowiedział, zamykając drzwi. -Wiesz jak nie znoszę tego robić.. -podszedł do okna, z którego roztaczał się widok na Królewskie Ogrody.
-Rozumiem. -Anioł Kronik zdjął okulary i spojrzał na Strażnika. -Ale mnie także rozliczają ze wszystkiego, przyjacielu. Nade mną jest jeszcze wielu.
Broq pokiwał głową i usiadł obok, biorąc po drodze pióro.
Długo patrzył na czystą kartę Kroniki.
-Im dłużej rozmyślasz, tym dłużej jesteś dalej od twojej Duszy. -siwowłosy anioł stal za nim wskazując na kartkę.
-Denerwuję się, gdy jest sama. -wlepiał wzrok w blat.
-Rozumiem.. -zamyślił się. -Wiesz, ostatnio zauważyłem, że ona jest dla ciebie..
-Witam moich ulubionych skrzydlatych! -do pomieszczenia wpadł Strażnik Duszy. Jego ciemne włosy gryzły się z zielonymi tęczówkami.
Wszystkie kartki wraz z podmuchem jaki ze sobą przyniósł, pofrunęły każda w inną stronę.
Anioł Kronik nawet nie drgnął.
-Daimonie, czy mógłbyś dowartościowywać się w mniej bałaganiący sposób? -zapytał.
-Mitchell, lepsze już było z tym, czy moja Dusza opiekuję się mną czy ja nią. Z wiekiem tracisz humor. -wyszczerzył się w uśmiechu.
-Grzeczniej. -warknął poirytowany Broq.
-Nie widzę takiej potrzeby.. -zielonooki Strażnik obszedł go dookoła patrząc odważnie w oczy.
- Mitch, dlaczego mnie wezwałeś? Nie jestem ostatnim, który późno składa raport.. -Broq zabrał się za zbieranie papieru z podłogi, nadal ignorując przeciwnika.
Mitchell spojrzał na Daimona wymownie.
-Okej, już się usuwam.. -Daimon złapał Kronikę, pióro i zniknął za drzwiami.
-Broq słuchaj, chciałem cię ostrzec. -starannie dobierał słowa.
-Ostrzec mnie..? -zmarszczył brwi. -Przed czym?
-Przed samym sobą. -patrzył prosto w oczy Strażnika. -Jesteś jeszcze młody. Nie wiesz ile Strażników Duszy zostało strąconych przez własną głupotę..-powiedział na wydechu.
Prowadzący widząc zmieszanie przyjaciela dodał:
-Jeżeli jej ulegniesz, stracisz wszystko.
Łącznie z Duszą. Rozumiesz..?
Żeby nie stracić Arai, musisz być Strażnikiem. Nie Broq'iem. -powiedział. -Ja.. Ja przeżyłem już swoje. Wiem wiele i wiele też widziałem. Nie daj swoim słabościom wygrać.
Położył rękę na jego ramieniu.
Obraz znowu się rozmył i wciągnął go w ciemność.
Kolejnym odgłosem jaki usłyszał, był spokojny oddech Arai i dźwięk uderzeń deszczu o szyby.
Briok (ang. Broq) — imię męskie pochodzenia celtyckiego, prawdopodobnie wywodzące się od irlandzkiego słowa brio- ("most") lub bretońskiego bri (godność). Patron tego imienia, św. Briok (Brieuc) jest świętym celtyckim, czczonym w Bretanii, Kornwalii i Walii.
Pisz więcej
OdpowiedzUsuńPostaram się 😄 i wezmę to jako komplement
Usuń